Translate

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 5.

   Nie zasnął tej nocy. Bardzo cieszył się, że nareszcie wybije się z tej szkoły i zamieszka na jakiś czas w ruchliwym Londynie. Jednak coś go niepokoiło. Ta Hermiona Granger. Miał co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony żywił do niej urazę, bo była Gryfonką... a z drugiej strony wydawała się być miła. Lecz nie była to fałszywa odmiana tej cechy, ona faktycznie taka była. I inteligentna, i ładna, każdy pewnie by pomyślał "Ha! Ideał!". I może faktycznie taka była... idealna?
 Gdy jednak rano otworzył swe oczy zrozumiał, że rozmyślając o niej po prostu zasnął. Wstał, umył się i ubrał w mundurek. Wchodząc ponownie do dormitorium, które dzielił z Crabbe'm i Goyle'm, dostrzegł na na podłodze mały zwitek papieru. Rozwinął go zaciekawiony i ujrzał pochyłe pismo.

Panie Malfoy! 
Pana kara zacznie się punktualnie o 8, zaraz po zakończeniu wydawania śniadań. Proszę czekać z panną Granger przy moim gabinecie. I proszę NIE zabierać ze sobą żadnych rzeczy tylko ładnie je spakować do kufra pozostawionego na środku Pana dormitorium, rzeczy polecą tuż za nami. I proszę pamiętać o ustalonej wymówce dla przyjaciół - to stypendium, a Wy zostaliście wybrani do przeprowadzenia eksperymentu pośród mugoli!  
Pozdrawiam,
profesor Minerva McGonnagall 

   Po przeczytaniu wiadomości spojrzał na zegarek i przeraził się niesamowicie. Była godzina 7:38! To znaczyło, że ma maksymalnie 17 minut na spakowanie się i 5 minut na dojście do gabinetu profesorki. W pośpiechu zaczął upychać najpotrzebniejsze rzeczy: ubrania, podręczniki, książki i oczywiście swoje kosmetyki do włosów. Był on typem człowieka, dla którego bardzo ważny jest swój własny wygląd. Upchnąwszy wszystko do kufra spostrzegł, że ma jeszcze 3 minuty do wyjścia z dormitorium. Usiadł na środku dormitorium i popatrzył na śpiących Crabbe'a i Goyle'a... Zazdrościł im, że mogą sobie jeszcze pospać, dzisiaj Ślizgoni zaczynali zajęcia dwie godziny później. Rozglądnął się dookoła i westchnąwszy cicho wstał, poprawił koc na łóżku i wyszedł z dormitorium.

***
   Punktualnie o godzinie 8 Hermiona Granger zapukała do drzwi pani profesor. Usłyszawszy komendę "wejść" otworzyła drzwi i ujżała nauczycielkę siedzącą przy swoim biurku i Dracon'a stojącego pod ścianą. Unikał jej wzroku.
   - Dobrze kochani - zaczęła Minerva. - Ruszamy?
   Przytaknęli niemrawymi skinieniami głowy.
   - Pożegnajcie się na jakiś czas z Hogwartem. Miejmy nadzieję, że po waszej karze wrócicie tu odmienieni.
   Ostatnie spojrzenia na gabinet dyrektorki. Ciepły dotyk jej dłoni. Chwila, gdy świat na moment wiruje. Mocne bicie serca. Otwarcie oczu. Nowe miejsce.

***
   Stanęli jak wryci. Nie było już Hogwartu.
   Znajdowali się w małym mieszkaniu na poddaszu jakiegoś niewielkiego budynku. Sufit w pewnym miejscu opadał tworząc delikatny skos. Mieszkanie to składało się z łazienki, kuchni, salonu i jednego pokoju. Wyposażenie nie było jakieś powalające, ale wystarczające. W salonie stał stół, dwa fotele, dwa krzesła, jakieś mugolskie urządzenia i ogromny zegar. Ku ich zdziwieniu w sypialnie stało jedno łóżko. Małżeńskie.
   - Zajmuję! - krzyknęła Hermiona, gdy tylko je zauważyła, na co Draco spojrzał na nią ze zrezygnowaniem. - No co? Byłam pierwsza.
   - Chyba sobie żartujesz! - niedowierzał Ślizgon. - A gdzie ja mam niby spać?
   - Na ziemi? Pomyśl? - spytała sarkazmstycznie brązowowłosa.
   - Jak pies?
   - Dokładnie. - uśmiechnęła się zwycięsko Miona. - Fajnie, że to w końcu zrozumiałeś.
  Draco tylko zmrużył oczy i westchnął teatralnie.
   - Nie jest aż tak źle, prawda? - przypomniała o swoim istnieniu pani profesor. - Zasady znacie, za moment powinny przylecieć tu wasze rzeczy. Powinnam już znikać. Błagam, nie pozabijajcie się.
   Zmierzyła ich czujnym wzrokiem.
   - Poproszę wasze różdżki. - oddali jej niechętnie i tym sposobem pozbyli się magicznych umiejętności. - Powodzenia! W razie czego piszcie sowią pocztą! - pożegnała się i już jej nie było.
   Zaraz po zniknięciu nauczycielki w mieszkaniu pojawiły się oba zapakowane po brzegi kufry.
   - To co... - zaczął Draco. - Witamy w domu?
   - Witamy w domu. - przytaknęła Hermiona patrząc w jego zabójczo niebieskie oczy.


----------
nadal obowiązuje zasada JESTEŚ = PISZESZ KOMENTARZYK ŻEBY LUNATYCZKA SIĘ JARAŁA, ŻE KTOKOLWIEK JĄ CZYTA  :3

rozdzialik gotowy, dajcie znać co o nim sądzicie! <3

Lunatyczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz